Menu Zamknij

Słowo na dziś – 21.04.2020 r.

Przyznam się, że jak byłem młody nigdy nie myślałem o śmierci. Bo po co? Nawet jak umarł mój dziadek, czy kuzyn, to jako dziecko myślałem, że gdzieś wyjechali. Z czasem przestałem o nich pytać.

Pierwszy raz śmierć dotarła do mnie w wieku 18 lat, kiedy umarła babcia, z którą byłem mocno związany. Kiedy rodzice wybierali dla niej trumnę, zgodnie z jej życzeniem, byłem oburzony, że chciała taką prostą, skromną.

Kiedy zmarł mi tata, to moje rodzeństwo wybierało dla niego trumnę i to oni zastanawiali się czy sosnowa, czy dębowa. A jaka to różnica?

Różnica jest w tym, co mówi w dzisiejszej ewangelii Chrystus do Nikodema: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić”.

Jeśli urodzę się raz, to czekają mnie dwie śmierci – cielesna i duchowa.

Jeśli narodzę się dwa razy, to czeka mnie tylko jedna śmierć – cielesna.

Różnica polega na wiecznym oddzieleniu człowieka od Boga. Od mojego życia na ziemi zależy, czy doświadczę tej śmierci. Jeśli w swoim życiu mocno chwycę Boga za rękę, to On, trzymając mnie, będzie ze mną przez całe życie i przeprowadzi mnie przez moment śmierci. Mało tego, On mnie nie wypuści przez wszystkie wieki.

Powtórne narodziny to nic innego jak wiara polegająca na świadomym i wolnym wyborze w życiu Chrystusa. Powtórne narodziny to chwycenie wyciąganej do nas ręki Zbawiciela, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Czy chwyciłem już tą rękę?
Czy chwyciłeś ją Ty – drogi Bracie i droga Siostro?
Czas mija. Ani ja, ani Ty nie wiesz, ile nam go zostało?

I nie straszę, ja grzecznie pytam: Czy mamy w ręku „bilet”, którym jest Chrystus zmartwychwstały?