Menu Zamknij

Słowo na dziś – 20.04.2020 r.

W dzisiejszej Ewangelii św. Jana czytamy o Nikodemie – dostojniku żydowskim z ugrupowania faryzeuszów, który przychodzi do Jezusa nocą. W tym dzisiejszym spotkaniu zaciekawiły mnie dwie rzeczy.

Po pierwsze: Nikodem zwraca się do Jezusa w słowach: „Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim”. Nie wiem, czy rzuciło się Wam w oczy jak mi słowo „wiemy”. Przecież przyszedł sam, więc czemu używa liczby mnogiej? Czyżby mówił też w imieniu innych? Ciekawy jest fakt, że przyszedł nocą. Być może wybrał tę porę, ze względu na towarzyszący mu strach przed innymi, by go nie widzieli! Ale może przyszedł nocą, bo tak doradzili mu inni i ta opcja potwierdzałaby jego wypowiedź i w sumie wyznanie wiary jego i faryzeuszów: „Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel (…)”.

Czego brakowało Nikodemowi i faryzeuszom? Wydaje się, że wiary, odwagi otwarcia się na to co nowe. I tu przechodzimy do drugiej kwestii i drugiego wypowiedzianego przez Nikodema zdania do Jezusa: „Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem?”

Nikodem i faryzeusze byli przyzwyczajeni, skamieniali w swojej wierze, zwyczajach i myśleniu. Wydaje się, że bardziej trzymali się i dbali o Tradycję niż o żywą wiarę.

A czego ja się kurczowo trzymam? Czy nie jestem jak stary Nikodem, który kurczowo nauczył się trzymać Tradycji, tego co jest mi dobrze znane? Czy nie straciłem z oczu, a co ważniejsze z serca Boga, który jest Tchnieniem Życia i który przychodzi jak wiatr skąd chce?