Menu Zamknij

Filmowy wieczór

Czy ktoś z Was ma niesforne dzieciaki?

Jeżeli tak, to na dzisiejszy wieczór polecamy familijne kino pt. „Niania McPhee”. Tytułowa „Niania” jest osobą o paskudnej aparycji i zdolnościach magicznych, która pojawia się w domu pana Browna – wdowca i ojca siedmiu rozbrykanych dzieciaków, które nawet świętego wyprowadziłyby z równowagi. Tytułowa Niania wygląda jak czarownica: jest potargana, ma krzaczaste brwi, krzywy nos, upiornie długi ząb, brodawki na twarzy i oczywiście – magiczną laskę. Niania McPhee obiecuje zająć się wychowaniem urwisów wedle zasady: „Gdy mnie potrzebujecie, a nie chcecie – muszę zostać. Gdy mnie chcecie i nie potrzebujecie – muszę odejść”. Posiłkując się magią, daje dzieciom pięć ważnych lekcji, których nie zapomną do końca życia. W tle wychowawczych zmagań Niani rozgrywa się cichy dramat: pan Brown, choć jeszcze nie pogodził się ze śmiercią małżonki, musi się ożenić po raz drugi, by nie stracić majątku. Czy i w tym pomoże mu opiekunka do dzieci…?

„Niania McPhee” to naprawdę dobry, solidnie zrobiony film, z którym na pewno warto się zapoznać. Świetna gra aktorów, niezła muzyka, ale i przede wszystkim wspaniały, baśniowy nastrój sprawiają, że dzieło to spodoba się wszystkim widzom – zarówno tym młodszym, jak i starszym. Mam nadzieję, że poznanie pięciu złotych lekcji przyczyni się do poprawy jakości i komfortu rodzinnego życia. Gorąco polecam „Nianie McPhee”! Jak się Wam spodoba to jest i druga część „Niania i wielkie bum”

Miłego seansu i wieczoru.