Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 29.12.2020 r.

Symeon wyczekiwał pociechy dla Izraela, ponieważ żył w Jerozolimie okupowanej przez Rzym – w Jerozolimie skrępowanej i upokorzonej, tęskniącej za wyzwoleniem. Świątynia zaś była miejscem błagania o kres smutku i spełnienie Bożych obietnic – pomocy i troski o Naród Wybrany.

Wiedziony przeczuciem prorok udał się do świątyni i w chwili wejścia Świętej Rodziny rozpoznał w niemowlęciu wyczekiwanego Zbawiciela. W jednej chwili zyskał upragniony spokój dla siebie i przekonanie o końcu udręki Izraela. Nie przegapił tego momentu, choć nie był zapowiedziany.

Czuwając w ciemności na roratach, także trwaliśmy w wyczekiwaniu na przyjście Mesjasza – On przyszedł.

Ale po co czekaliśmy? Byłoby cudownie nadal pamiętać o tym, jaki cel nas przynaglał i – jak Symeon – uwierzyć, że w Jezusie nadeszło pocieszenie i światło na każdą drogę życia.