Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 12.12.2020 r.

Dzisiejsza liturgia słowa wspomina o wyjątkowym proroku – Eliaszu, jego życie i misja były na tyle szczególne, że Żydzi zapowiadali jego powtórne przyjście w czasach mesjańskich. Jezus – w Ewangelii wg św. Mateusza – wyjaśnia uczniom, jak należy rozumieć to, w co wierzył starożytny Izrael, uświadamia ich, że Eliasz, którego oczekują już przyszedł w osobie Jana Chrzciciela, mimo iż ludzie tego nie zauważyli, nie uszanowali, a nawet postąpili z nim jak chcieli. Możemy dostrzec pewien paradoks: człowiek, na którego przyjście Naród Wybrany czekał, przygotowywał się, żył nadzieją spotkania z nim przez kilka wieków – gdy w końcu się pojawił – nie rozpoznał go, bo był niewygodny, nie taki jak się spodziewano. Myślano, że Eliasz, jako wielka postać starotestamentowa, która zakończyła swoją pielgrzymkę życia w niezwykły sposób – jadąc na ognistym rydwanie – przybędzie powtórnie w podobnie spektakularnym stylu. Tymczasem św. Jan Chrzciciel wyrastał na wielkiego człowieka w cichości judejskiej wioski, tam się wychowywał, pracował, a następnie oddał się życiu na pustyni. Dopiero, gdy nastał odpowiedni moment zaczął przygotowywać Żydów na przyjście długo wyczekiwanego Mesjasza. Możemy dostrzec, że największy spośród narodzonych z niewiast większość swojego życia spędził, będąc niezauważanym przez świat, dopiero – gdy taka była wola Boża – zaczął nawoływać z siłą, która przekonywała nawet zatwardziałe serca: Przygotujcie drogę Panu!
Skoro Żydzi wyczekiwali z niecierpliwością Eliasza, tylko dlatego, że miał poprzedzić misję zbawczą Mesjasza, to o ileż bardziej spektakularnego przybycia spodziewano się w tym przypadku – okazało się, że niestety nie dostrzegli ani jednego, ani Drugiego.
Warto, abyśmy się zastanowili, czy my również nie czekamy na spotkanie się z Bogiem, ale: na końcu czasów, w chwili naszej śmierci, itd., zapominając o tym, że Jezus jest obecny w Tajemnicy wiary – Eucharystii. Dzisiaj Bóg nie przychodzi do nas w jakiejś wyimaginowanej i efektownej atmosferze, ale pod postacią chleba i wina, w swoim Przenajświętszym Ciele i Krwi, wzywając nas do kompletnego życia w Kościele wraz z naszymi braćmi i siostrami.