Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 11.12.2020 r.

Jezus powiedział do tłumów:

«Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przesiadujących na rynku dzieci, które głośno przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie zawodziliście”. Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».

Jezus przychodzi dzisiaj do mnie, do nas wszystkich i zadaje proste pytanie. Z kim ma nas porównać? Z kim ma porównać nasze pokolenie? Naturalnym i pewnie najłatwiejszym porównaniem byłaby obrona swoich zachowań, decyzji. Szukalibyśmy samych superlatywów. Bo z reguły tak jest łatwiej. Łatwiej jest nam rozmawiać o swoich zaletach i przedstawiać siebie w pozytywnym świetle. A teraz zdajmy sobie sprawę, że Pan Jezus wie, jacy jesteśmy. I co czujesz mając świadomość, że próbowałeś zataić swój prawdziwy obraz przed Najwyższym? I to być może dlatego, że jest nam trochę trudniej poddać swój obraz krytyce? A gdybyś miał opisać to, co się dzieje wokół ciebie i poddać ocenie innych? Łatwiej byłoby skrytykować, osądzić. Często może i wyciągając słuszne wnioski. Zapominamy, że my również jesteśmy częścią pokolenia. Może to być trudne, ale odpowiedzmy sobie szczerze na pytania: Co robimy w swoim życiu, aby dawać przykład i sobą zmieniać kogoś na lepsze? Czy jesteśmy dumni z bycia dzieckiem Bożym? Nie boimy się mówić o tym otwarcie? Staramy się żyć według tego, co głosi Chrystus? Czy może czasami próbujemy ukryć swój prawdziwy obraz pod wymówkami? Często kierujemy się właśnie takim tłumem rówieśników, którzy nam przygrywają i z obawy przez przymawianiem, akceptujemy ich oczekiwania oraz styl życia, wypierając się nauki Jezusa, po to, by nie być poddanym krytyce.

Gdyby spotkania z Jezusem w modlitwie były codzienne, a nie tylko „od święta”, byłoby chyba łatwiej odpowiadać na pytania takie, jak to z ewangelii. Bo relacja, czas jaki na nią poświęcamy, otwiera nas na drugiego. Mniej się boimy, a bardziej ufamy. Świat często próbuje wymuszać na nas pewne zachowania, reakcje. Niezależnie od tego, co byśmy robili, znajdą się „rówieśnicy”, którzy nazwą cię żarłokiem, ocenią, że jesteś za spokojny, albo zbyt energiczny i zbyt otwarty. Dlatego, nie próbujmy być lubiani przez każdego. Naszym celem jest bycie szczerym z samym Panem Jezusem. Nie jest to łatwe, można się narazić na krzywe spojrzenia, czasem obelgi. Niech za nauką Jezusa idą nasze czyny – odważne i pełne miłości.  Abyśmy w momencie, gdy Chrystus postawi takie pytanie, szczerze mogli odpowiedzieć, że On może nas porównać do Siebie i może być z nas dumny.