Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 09.12.2020 r.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.”

Czyż jarzmo może być słodkie, a brzemię lekkie?

Ileż to razy doświadczamy w swym życiu problemów, słabości, rozterek, niepokojów, upadków, zwątpień, boleści, utrudzeń, niemocy, chorób, kryzysów, sytuacji wydawałoby się po ludzku bez wyjścia. Jakież to ciężkie do udźwignięcia. Czasami wydaje nam się ponad nasze siły i możliwości. 

Nie jest mi to obce. Też tego doświadczam w mniejszym lub większym stopniu. Ale doświadczam zarazem tego, a raczej przede wszystkim tego, że bliskość Jezusa i otwartość na Jego łaskę czyni moje życiowe utrudzenia i obciążenia lżejszymi, pozbawionymi goryczy, łatwiejszymi do zniesienia, małymi i błahymi, oczyszczającymi i piękniejszymi. Dostrzegam dobro, które z nich wypływa.

Jak to się dzieje?

Odpowiadam na zaproszenie Jezusa, staram się być blisko Niego przez osobistą modlitwę, udział w liturgii, sakramenty,  słuchanie i czytanie Słowa Bożego, przez drugiego człowieka. Zapraszam Go do mojego życia. Wciąż poznaję Jezusa. Nadal uczę się Jego miłości. Tej miłości, która szopę Narodzenia Pańskiego uczyniła pałacem, a Krzyż zwycięskim odkupieniem i nadzieją zbawienia.

 Ona daje mi siłę i moc, koi moją duszę, pokrzepia mnie i czyni moje jarzmo słodkim, zaś brzemię lekkim.

A Ty?

Jezus jest obok. Czeka na Ciebie nieustannie. Ogień Jego miłości jest w Tobie. Rozpal go!

A może Ty gasisz ten uzdrawiający płomień?