Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 02.12.2020 r.

„Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił”. 

Przepraszam!

Być może źle myślę i źle uważam, ale mam wrażenie, że we współczesnym Kościele zachowujemy się jak akwizytorzy. Coraz częściej chcemy ludziom sprzedać Chrystusa jak cudowną rzecz, cudowny przedmiot, błyskotkę, medalik, lekarstwo.

Ale czy przed akwizytorami nie zamykamy drzwi? Przecież nawet z nimi rozmawiać nie chcemy? Bo z góry zakładamy, że chcą nas naciągnąć na jakiś bubel.

Czy przypadkiem nie obraliśmy złej drogi?

Dzisiejsza Ewangelia jasno pokazuje, że Chrystus siedział, a ludzie sami przychodzili do Niego, bo wiedzieli po co! Wiedzieli dlaczego! W jakim celu! Co od Niego chcą, oczekują!

Chrystus dalej jest w Kościele. Problem w tym, że przez dobrobyt nie za bardzo wiem czego mogę od Niego chcieć?

Chrystus dalej ma tą samą niepowtarzalną ofertę, On chce podarować mi życie.

Ale czy ono coś jeszcze dla mnie znaczy?