Menu Zamknij

Słowo na dziś – 06.05.2020 r.

Chętnie bym zobaczył Boga – niestety, moje oczy nie nadają się do tego. Pragnienie widzenia Boga jest jednak silne. Boga chcieli widzieć apostołowie, chcemy widzieć Go my i będą Go chcieć widzieć ci, którzy po nas przyjdą.

Dziś Jezus Filipowi odpowiada: „tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca”.

Staram się w swoim życiu poznawać Jezusa, a przez Niego poznawać miłość Boga Ojca, ale nie ukrywam, że jest to bardzo trudne. Na drodze wiary mam wzloty i upadki, ale Chrystus o tej mojej drodze do Niego wiedział znacznie wcześniej, dlatego pokazał mi jak z gleby powstawać, jak Go szukać, jak za Nim iść.

Zdaję sobie sprawę, że wielu z nas w Niego wątpi, wielu Go szuka i jest to zjawisko jak najbardziej normalne. Niejeden raz zdarzało mi się wątpić w miłość moich rodziców, czy rodzeństwa, których przecież mam koło siebie, których widzę, doświadczam. Myślę, że wątpliwości co do prawdziwości miłości miał prawie każdy z nas. Skoro mamy wątpliwości co do kwestii, których doświadczamy, dotykamy, widzimy i czujemy, to co dopiero do Boga, którego nie widzimy!    

Mój tata zawsze mi mówił: „pamiętaj nosisz moje nazwisko, nazwisko naszych przodków, to do czegoś zobowiązuje!”

Jako chrześcijanin jestem dzieckiem Boga, ale czy ludzie patrząc na mnie tego Boga widzą? Powinienem być żywą księga ewangelii, ale czy rzeczywiście nią jestem?

Bóg, co prawda, potrafi pisać prostymi literami na krzywych liniach mojego życia, ale nie powinno mnie to usprawiedliwiać i zbyt łatwo rozgrzeszać.

Św. Łukasz w Dziejach Apostolskich co jakiś czas przypomina mi, że: „wielka liczba uwierzyła …, przyjęła chrzest …, nawróciła się do Pana” – słuchając słów i widząc czyny uczniów Chrystusa.

A jaki jest stan mojego licznika, tych których dzięki mojemu życiu uwierzyło, przyjęło chrzest, nawróciło się do Pana? Obym odchodząc z tego świata i stając przed Bogiem nie usłyszał z ust uczniów Chrystusa: „bracie mniej niż zero”.