Menu Zamknij

Słowo na dziś – 24.04.2020 r.

Kiedy pierwszy raz w życiu usłyszałem o cudach o. Pio było „WOW”, chcę jak On. Będąc w Neapolu usłyszałem o św. doktorze Józefie Moscati, było „WOW”, chcę jak On. Kiedy pojechałem do św. Rity z Cascii, było „WOW”, chcę jak Ona. Kiedy zobaczyłem skrystalizowaną krew św. Januarego, która ze stanu stałego przechodzi w ciekły, było „WOW”, to jest coś. Kiedy zobaczyłem cud eucharystyczny w Lanciano, w Sienie, w Sokółce, było „WOW”, zupełnie tak samo jak w dzisiejszej ewangelii: „ Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali”. Mało tego, rozmnożył pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, rozdając tyle, ile kto chciał. Samych mężczyzn było około pięć tysięcy, nie wspominając o kobietach i dzieciach, których pewno było dwa, trzy razy więcej. Jednym słowem „WOW”, to jest coś! Nic dziwnego, że Go chcieli porwać, by obwołać królem.

W czym tkwi dzisiejszy haczyk? W owym słowie „WOW”.

Tłum, który na każdym kroku towarzyszył Jezusowi oglądał tylko znaki, ale ten tłum nie poznał Tego, który te znaki czynił. Nie poznali osoby Jezusa, dlatego potem krzyczeli: „na krzyż z Nim”.

Ja w swoim życiu wiele razy robiłem „WOW”. Usta same otwierały mi się z zachwytu i nie jeden raz brakowało mi tchu w piersi. I co z tego? Jak zatrzymałem się na znakach. Czy myślicie, że znam o. Pio, św. Ritę, św. Januarego, dr Moscati? Coś wiem. Słyszę, że bije gdzieś dzwon, ale nie za bardzo wiem, w którym przysłowiowym kościele.

I podobnie jest w moim życiu z Jezusem. Oglądam znaki. Coś o Nim wiem, coś słyszałem, ale daleko jest od poznania Go. Bo gdybym prawdziwie Go poznał, pokochał, w Niego uwierzył, to inaczej wyglądałoby moje życie. I to jest smutna i brutalna prawda. Chrystus mówi: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

A jaka jest prawda o Jezusie w Twoim życiu?