Menu Zamknij

Słowo na dziś – 23.04.2020 r.

„Nie zyska ten, kto nie umie tracić” – te lub podobne słowa zapewne moglibyśmy usłyszeć z ust maklerów i ekonomistów. Daj Boże, jeśli tak nas też wychowano, jednak te słowa znaczą o wiele więcej, bo pod nimi – swoim życiem podpisał się sam Jezus, a za Nim – patron dnia dzisiejszego św. Wojciech.

Dojrzałe życie uczy mnie, że w prawdziwy wzrost i sukces zawsze jest wpisana świadomość i doświadczenie realnej straty. „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”. Ziarno w pudełku, pod mikroskopem, na parapecie – pozostanie jedynie pojedynczym ziarnem, ale jeśli obumrze w ziemi, powstanie kłos, a w kłosie dziesiątki młodych ziaren.

I to mnie zastanawia… Dlaczego w taki sposób? Dlaczego ziarno może pokazać swój potencjał jedynie przez obumieranie? Dlaczego przez śmierć?

Sam św. Wojciech logikę obumierającego ziarna pewnie doskonale rozumiał jako pasterz, ale dopiero po drugiej stronie życia – zobaczył plony i piękne owoce swojego życia i męczeństwa. Choć realnie, w X wieku, jego śmierć nie miała wielkiego wpływu na innych ludzi, to dzisiaj, z perspektywy czasu, Kościół w Polsce ma u niego nieoceniony dług wdzięczności.

I o to właśnie chodzi w dzisiejszej Ewangelii… Nie tylko o frazesy, że grając na giełdzie zawsze coś stracę; nie o to nawet, że w miłości bliźniego, w życiu małżeńskim musi umrzeć moje „ego”, bym prawdziwie kochał, bo to też święta prawda. Ale ta dzisiejsza Dobra Nowina od Chrystusa jest fundamentalnym pytaniem o moją wiarę, o rozumienie życia wiecznego. Muszę umrzeć, żeby żyć! Muszę stracić, żeby zyskać!

Św. Paweł odkrywa przed nami w II czytaniu sens takiego obumierania mówiąc do Filipian zaskakujące słowa: „Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk”.

Czy bałbym się podwyżki w pracy? – Co za pytanie…

Czy bałbym się przyjąć wygraną w „Milionerach”? – Ależ skąd!

To czemu kocham świat i życie na nim ponad życie wieczne?

Dlaczego boję się umrzeć w Chrystusie, skoro na tym zyskam?

Czy z taką wiarą – naprawdę wierzę?

 

ks. Kamil