Menu Zamknij

Słowo na dziś – 14.04.2020 r.

Płacz i rozpacz… bo zabrali Marii Magdalenie Tego, który był dla niej całym światem. Zabrali nawet Jego ciało. Nie zostało jej nic, poza potężnym pragnieniem i determinacją by być z Jezusem, choćby to miało być jedynie czuwanie przy jego martwym ciele. Nie wierzyła jeszcze, że On Zmartwychwstał, pokonując śmierć. Była tak skoncentrowana na poszukiwaniu Jezusa i tęsknocie za Nim, że nie okazując w żaden sposób zdziwienia, jak gdyby nigdy nic, rozmawiała z… Aniołami.
Możemy i powinniśmy uczyć się od Marii Magdaleny takiej tęsknoty za Jezusem, wytrwałego szukania Jego obecności w codziennej modlitwie, lekturze Pisma Świętego, w sakramentach czy drugim człowieku. Czy w ciągu dnia potrafię zatęsknić za modlitwą czy lekturą Słowa Bożego? Czy w czasie epidemii pielęgnuje w sobie tęsknotę za Jezusem Eucharystycznym? Czy szukam Jezusa na tych wszystkich „drogach” którymi do mnie na co dzień przychodzi?

Jezus nigdy nie pozostaje obojętny wobec serca człowieka, które pragnie Jego bliskości. Widzimy to także w dzisiejszej Ewangelii, kiedy staje przed Marią Magdaleną i daje się rozpoznać, mówiąc do niej bardzo osobiście, po imieniu. I na nasze pragnienie bliskości Jezus odpowiada. Może nie zawsze rozpoznamy Go od razu, może nie za każdym razem emocjonalnie „poczujemy” Jego obecność, ale On zawsze jest blisko, żeby przeprowadzać nas ze śmierci do życia.

ks. Grzegorz