Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 25.04.2021 r.

Jezus powiedział: «Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach […]

Kiedy Jezus opowiada o owcach w swej zagrodzie mówi o czymś harmonijnym. A to przecież zależność – pasterz i podległe mu owce. Jak to możliwe, że zależność nie jest ujmą ani poniżeniem? Czy istnieje zależność pełna miłości? Taka jest relacja Jego z Bogiem Ojcem. W ziemskim życiu w takiej roli potrafi chyba postawić się tylko dziecko. Dorosłych zależność uwiera. Trzeba by zmienić optykę, dostrzec, że Jezus ofiaruje się bardziej – oddaje za nas życie, troszczy się o każdego, bierze na swe ramiona, uzdrawia. Kto się poświęca? Wychodzi na to, że my nic nie poświęcamy, lecz wszystko otrzymujemy. A i tak trudno nam kochać i ufać – dać się prowadzić i słuchać Jego głosu. Co powoduje, że wybieramy raczej najemców, którzy w momencie próby nas porzucają, a nie Jezusa – pasterza wiernego aż do oddania życia za owce? Przypuszczam, że ludzka pycha i i niechęć do uległości. Na szczęście Jezusa to nie zniechęca. Realizuje nakaz Boga-Ojca: tworzy Kościół i prowadzi do niego każdy zagubiony „egzemplarz”. Nikogo nie porzuca, lecz raczej zostawia 99 owiec, by iść odnaleźć jedną zagubioną. Dlaczego jest taki zdeterminowany? Bo po prostu kocha. Bo zbawienie człowieka dokona się tylko w Kościele i tylko przez Chrystusa. Nie warto oddalać się z Jego owczarni…