Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 23.01.2021 r.

Dzisiejsza Ewangelia dotyka szerokiego i jednego z najważniejszych problemów naszego społeczeństwa, jest on tym istotniejszy, że mimo jego świadomości, bywa objęty zmową milczenia. Gdy go napotykamy ulegamy zdenerwowaniu, ale w efekcie… nic nie robimy, by się go pozbyć. Nie jest to zresztą łatwe, bo wymusza zmianę postawy w konkretnych sytuacjach. Jednocześnie problem towarzyszy sytuacjom osobistym, prowokując do jego ukrywania, nierzadko w duchu dyktatury, czy wyrzutów błędnie ukształtowanego sumienia.          
            Święty Marek Ewangelista dotyka problemu nieuszanowania wolności człowieka. Pokazuje zdarzenie, w którym Jezus tak długo nauczał, że nie miał nawet czasu, aby odpocząć czy spożyć posiłek. Wówczas Jego bliscy reagują bardzo ostro – próbują Go zatrzymać; próbują namówić Go, aby jednak znalazł czas tak jak inni; próbują przekonać Go, aby odesłał ludzi chcących słuchać Dobrej Nowiny do domów; próbują Go nakłonić do sprzeciwienia się Sobie samemu; próbują nakłonić Go do złamania własnego sumienia; próbują nakłonić Go do sprzeciwienia się woli Jego Ojca.           
            Bliscy Jezusa kierowali się oczywiście dobrymi intencjami, troszczyli się o Niego i nie rozumieli Jego postępowania, dlatego zareagowali. Z podobną sytuacją stykamy się wielekroć w własnych środowiskach. Szczególnie, gdy matka i ojciec nie rozumieją zachowania swoich już dorosłych dzieci, czy też potomstwo nie rozumie postępowania swoich już starszych rodziców. To sytuacje, gdy jedna strona usilnie próbuje pomóc drugiej; zapominając o wolności, o człowieczeństwie, o tym, że każdy ponosi odpowiedzialność sam za swoje czyny; zapominając o tym, że miłość domaga się nie tylko dobra dla drugiej osoby, ale przede wszystkim wolności, która ją warunkuje; zapominając o tym, że Bóg zechciał, aby ludzie byli wolni i co się z tym wiąże mogli czynić zło, za co oczywiście później będą musieli ponieść konsekwencje, ale zarazem świadomie wybierać dobro.

            Warto jeszcze zaznaczyć, że uszanowanie czyjejś wolności nie oznacza aprobaty w czynieniu zła. Jeżeli kogoś kochamy, to warto zakomunikować mu swoje zdanie – szczególnie gdy o to prosi – może czasem go ostrzec. Jednak tak, aby nie naruszyć jego wolnego wyboru. Czasem wskazane jest ukazanie, na tyle na ile potrafimy, konsekwencji danych czynów. A przy tej okazji można otwarcie wyrazić swoje zdanie. W zgodzie z braterskim upomnieniem, ale zanim do niego dojdzie, winniśmy próbować zrozumieć drugą stronę, zrozumieć jej postępowanie, aby przypadkiem się nie okazało, że będziemy odwodzić kogoś od spraw Bożych, dla rzeczy ludzkich –  jak to uczynili bliscy wobec Jezusa.

            Dzisiejsza Liturgia Słowa odsłania przed nami jeszcze jedną kwestię. Mianowicie: słuchanie i przejmowanie się bardziej Bogiem niż ludźmi. Zarówno głoszenie Dobrej Nowiny, co czynił Jezus, czy też odpoczynek i zjedzenie posiłku, jak chcieli jego bliscy – są same w sobie dobre, ale w podanym opisie Bóg chciał, by ludziom głoszono Królestwo Boże. Odstąpienie od czynienia Jego woli stałoby się złem. Podobnie w naszym życiu możemy się spotykać z niezrozumieniem, gdy będziemy wybierać drogę Bożą, a nie to, co podpowiadają ludzie. Ci nie są w stanie pojąć, albo – jak pisał Jan Kochanowski – „ogarnąć” Boga.