Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 14.01.2021 r.

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”.

A gdyby przenieść tę scenę z ewangelii na dzisiejszy grunt? Pewnie niejeden współczesny „trędowaty” powiedziałby „Jeśli zechcesz możesz mnie oczyścić”, ale też „Nie zbliżaj się do mnie! Nie dotykaj mnie! – Uzdrów mnie z daleka”. Trędowaty z ewangelii doświadczył fizycznego dotyku Jezusa i natychmiast trąd go opuścił.

Dotyk ma uzdrawiającą moc. Jest cenny. Spójrz na matkę, która w geście miłości przytula do swego serca noworodka budując w ten sposób m.in. jego poczucie bezpieczeństwa. Wyobraź sobie, ile znaczy dotyk ratujący życie w sytuacji zagrożenia tego życia. Ile uzdrawiającej radości niesie dotyk dłoni chorego, starszego, samotnego. Dotyk uzdrawiający relacje ludzkie mówi tak wiele: przepraszam, wybaczam, szanuję, pomogę, gratuluję błogosławię… Szukajmy w dotyku dobra, a nie tylko zła. Każdy normalny człowiek potrzebuje dotyku i bliskości innych jak powietrza, choć czasami nie zdaje sobie z tego sprawy, jak wiele one znaczą dla zdrowia fizycznego, psychicznego, zwłaszcza duchowego.

Trędowaty  z ewangelii przyszedł do Jezusa, by być blisko Niego i prosić w pokorze o uzdrowienie. Doświadczasz tego uzdrawiającego bliskiego dotyku Boga klęcząc przy konfesjonale. Szkoda tylko, że wciąż  powtarzasz ten sam błąd co trędowaty. Odchodzisz uzdrowiony, po czym znów ulegasz słabościom, znów jesteś nieposłuszny Bogu, zapominasz się,… Obyś nie odszedł za daleko, bo usłyszysz tylko echo swego wołania – Uzdrów mnie!