Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 27.12.2020 r.

Pokolenie Świętej Rodziny cechuje ogromne, bezdyskusyjne poszanowanie prawa i zwyczaju. Ma też szacunek do kapłanów i proroków.

Ewangelista opisuje dziś, jak wierni tradycji Józef z Maryją ofiarują Panu pierworodnego syna.

Oto, w świątyni nikt nie przystępuje do Symeona, kiedy ten bierze na ręce dziecko. Nie dochodzi do rękoczynów, jak by się można spodziewać dziś, gdzie każdy sam, bardziej lub mniej, stanowi sobie prawo. Zachowania są powściągliwe i godne. Symeon zapowiada powstanie przeciwników Jezusa i obwieszcza bolesną przyszłość Maryi, a mimo to ma posłuch. Obecni się dziwią jego mowie, ale go nie powstrzymują. Nie powstrzymują Ducha św., który „na nim spoczywa”. Rozważają usłyszane.

Duch Święty, łaska Boża, zbieg wypadków, znaki – świat ówczesny jest nimi przeniknięty. Starożytni nie mieli jeszcze Jezusa. Nie mieli Ewangelii. Tak wiele przyjmowali na wiarę. Ludzie jakoś bardziej byli na nie – Ducha i łaskę – wyczuleni i uwrażliwieni. Wierzyli w ich realną obecność i działanie. Dostrzegali je, a one ich prowadziły w niejednym trudnym czasie.

Ale nie szli wszędzie ze słuchawkami na uszach, szli rozmyślając, albo szli dyskutując… Byli czujni, korzystali z ciszy, w której Bóg do nich mówił.