Menu Zamknij

„Okruchy” Maksymiliana – 13.12.2020 r.

Ewangelia to niezwykła księga, która opisując dawne – komentuje teraźniejsze. Zawsze podsunie jakąś wskazówkę. Dziś to może być … cierpliwość.

Jan Chrzciciel, a po nim Jezus są tacy cierpliwi wobec tych, którzy czują się wyróżnieni przez Boga lub prawo – faryzeuszów, uczonych i lewitów.

W ewangelii śledzą oni Jana Chrzciciela, potem – jak wiemy – Chrystusa. Są podejrzliwi, obmyślają podchwytliwe pytania. Dyskutują i powątpiewają. Zarówno Jan, jak i Jezus cierpliwie udzielają odpowiedzi. Choć wiedzą, że ci ludzie tracą energię na płytkie zachowania, zamiast „spojrzeć” na wypadki sercem i duszą, zamiast uwolnić intuicję. Jednak do tego musieliby stać się jak dzieci – okazać zaufanie i radość z czegoś nowego. Przecież Jan Chrzciciel nie jest nad Jordanem sam. Przychodzą do niego tłumy, by posłuchać o prawdziwym Mesjaszu i dać się ochrzcić. Te tłumy są zaspokojone. Owych uczonych w piśmie pali ciekawość. Jednak samouwielbienie i poczucie wyższości nie pozwala im dołączyć do tłumu i również posłuchać. Tak wiele ich omija…W trosce o swój status pozbawiają się prawdziwej wartości – poznania Jezusa. Żal mi ich – ciśnie się na usta. Jednak hola hola, nie tędy droga. Czym bym się wówczas różnił(a) od nich – wydających sądy? To cierpliwość drąży skałę. Także dziś.